wtorek, 27 maja 2014

Kingdom of the Netherlands: First impression

Cześć! Tak jak już pisałam w poprzednim poście, główną tematyką tego bloga jest Holandia. Dlatego też dzisiaj wprowadzę Was w tzw. Niderlandzkie klimaty.
Od 2010 roku mieszkam w Holandii. Przedtem wielokrotnie spędzałam tu wakacje i święta. Jest to kraj słynący głównie z rowerów, tulipanów, sera oraz legalnych narkotyków (np. marihuana, hasz, grzyby psychodeliczne). Gdy pierwszy raz znalazłam się w Holandii, a dokładniej w Amsterdamie, pomyślałam sobie "czy ja przeniosłam się o sto lat do tyłu?" a to wszystko przez architekturę, która zdecydowanie różni się od Polskiej. Ulice wypełnione są starymi kamienicami, najczęściej wykonanymi z brązowo-czerwonych cegieł, stojącymi wzdłuż nabrzeży. W niektórych miejscach można poczuć się jak w Wenecji, ale przecież to nic dziwnego gdy mamy do czynienia z krajem kanałów. Niderlandy są rajem dla osób preferujących używki. Praktycznie w każdym większym mieście Holandii działa parę coffeeshopów i przynajmniej jeden smartshop. Coffeshop to lokal w których można legalnie zakupić i skonsumować marihuanę lub haszysz. Podobnie jak puby i kawiarnie, są popularnym miejscem spotkań towarzyskich, głównie wśród osób zażywających dostępne w nich środku odurzające. Z kolei Smart Shop to nic innego, jak sklep w którym legalnie można nabyć środki psychodeliczne. Głównie są to grzybki halucynogenne, LSD, jointy, nasiona marihuany lub po prostu przetwory spożywcze z haszem w roli głównej. Zaznaczam, że wstęp do obu miejsc jest dozwolony od lat 18 (tak, sprawdzają dokumenty). Tak jak już wcześniej mówiłam, Holandia słynie również z tulipanów. W północnej części kraju figuruje wiele firm zajmujących się plantacją właśnie tych kwiatów, co można zauważyć w okresie kwitnięcia, a dokładniej w kwietniu i maju. Kilometrowe pola wypełnione są roślinami w kolorze żółtym, czerwony i różowym. Widok nie do opisania, który trzeba zobaczyć na żywo aby zrozumieć moją fascynacje. To samo dotyczy sera. Co roku w mieście Alkmaar, od 4 kwietnia do 5 września, w każdy piątek organizowany jest Kaasmarkt, czyli nic innego niż targ serów, ale o tym opowiem Wam innym razem, bo jest to temat dla którego warto poświęcić oddzielny post. A tak swoją drogą, czy zastanawialiście się kiedykolwiek czym byłoby królestwo Niderlandów bez rowerów?  No własnie, przecież rowery są częścią najlepszych środków transportu w Holandii. To chyba jedyny środek lokomocji, który bez problemów potrafi sobie poradzić w bardzo wąskich uliczkach dużych miast przeciskając się między kanałami. Ponad 85% mieszkańców kraju posiada jeden rower, a każde domostwo ma przynajmniej trzy rowery. 18 milionów rowerów oznacza, że jest ich znacznie więcej niż mieszkańców. W Holandii nie ma nieodpowiedniego stroju na rower. Pani w bardzo wysokich szpilkach w spódniczce ledwo zakrywającej pośladki jadącą na randkę, prezes dużej firm pedałuje w garniturze na spotkanie biznesowe z kuferkiem na bagażniku. Na ulicach często można spotkać kobiety, które przewożą swoje gromadki dzieci w fotelikach na kierownicy lub na bagażniku. Z kolei ktoś inny wraca z zakupów z wielkimi siatami zawieszonymi na kierownicy. To samo dotyczy pór roku. Rower jest idealny na każdą pogodę. Czy jest to lato, czy zima- rowerzystów spotyka się zawsze. Infrastruktura rowerowa jest perfekcyjna. Wyznaczono ponad 15 tys. km tras rowerowych. Na każdej ścieżce, dróżce polnej, ulicy są wydzielone pasy ruchu dla jednośladów, osobne światła i przejścia. Osoby które odwiedzają Holandię powinny pamiętać, że rowerzysta jest tu traktowany jak "święta krowa". W kolizji między rowerem a samochodem wina zawsze będzie po strony kierowcy samochodu. Po przeczytaniu tych paru linijek chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego już podczas mojego pierwszego pobytu w kraju nabyłam rower? :) Przytaczając do mojego pierwszego pobytu: W pierwsze wczasy w Holandii odwiedziłam między innymi muzeum figur woskowych Madame Tussauds w Amsterdamie gdzie "poznałam" światowe sławy takie jak Angelina Jolie, Brad Pitt, Barack Obama i nawet Albert Einstein. Kolejne miejsca którymi do tej pory jestem zachwycona to Delfinarium w miejscowości Harderwijk, park rozrywki Walibi World (aktualna nazwa to Walibi Holland) oraz jedna z największych plaż nad morzem północnym znajdującą się w miasteczku Bergen aan Zee. Obiecuję Wam, że z czasem znowu odwiedzę przynajmniej połowę z powyżej wymienionych miejsc, i na pewno zdam dokładną (foto) relację na blogu. 
Na dzisiaj to tyle. Myślę, że opowiedziałam o prawie wszystkich elementach kulturowego krajobrazu Holandii. Mam nadzieję, że podoba Wam się początek mojego bloga. Każde wejście, każdy komentarz, wszelkie opinie i uwagi mają dla mnie naprawdę duże znaczenie, dziękuję! xo

Karolina

niedziela, 25 maja 2014

Znowu się spotykamy, blogspocie

Witajcie! Po raz kolejny postanowiłam rozpocząć przygodę z blogowaniem. Tym razem główną tematyką będzie moje Holenderskie życie- obalanie mitów i stereotypów królestwa Niderlandów. Ale to nie wszystko! Przewiduję wpisy poświęcone recenzjom oraz modzie, a zwłaszcza ostatniemu punktowi, bo jak niektórzy z Was zapewne wiedzą, moda od zawsze była i nadal jest moją pasją. Mam nadzieję, że ten blog będzie lepszy od poprzednich i przetrwa dużo dłużej. Dlatego też liczę na Wasze komentarze, które bardzo motywują do dalszego działania! :)

See you soon,
Karolina