wtorek, 25 listopada 2014

5 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Holandii #2

Witam Was serdecznie. Jakiś czas temu napisałam o 5 rzeczach, które zaskoczyły mnie w Holandii. Ze względu na to, że post Wam się spodobał, postanowiłam zrobić serie i w każdej części opowiadać o pięciu kolejnych rzeczach. Tym razem skupiłam się na wariantach związanych z domem i jego wnętrzem. Podkreślam, że poniżej opisane rzeczy pochodzą z moich obserwacji i mogą się różnić od domów w innych prowincjach! :)

1. Rijtjeshuis
Typowe miejskie domy Holenderskie to rijtjeshuis, czyli szeregowce. Praktycznie na każdej ulicy takie znajdziemy. Czy jest to centrum Amsterdamu, czy wieś w szczerym polu- są naprawdę wszędzie. Na nowych osiedlach budowane są one w nowoczesnym stylu, jednak architekci nadal podtrzymują tradycje budowania domów z czerwonej lub brązowej kostki. Nie są one otynkowane. Ponadto w każdym z nich znajdziemy identyczne ustawienie pomieszczeń. Czasem żartujemy sobie z mamą, że jakby ktoś się mocno upił to nie trafiłby do siebie do domu, bo wszystkie wyglądają tak samo. ;-)

2. Drzwi z oknami 
Zacznę od najdziwniejszej i jednocześnie najczęściej spotykanej rzeczy w Holanderskich domach- drzwi. Wszystko byłoby w normie gdyby nie fakt, że te drzwi mierzą ok. 3-3,5m. No dobrze, samą wysokość jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ponieważ mamy tu bardzo wysokie sufity. Poza tym, Holendrzy nie należą do najniższych osób, ale dlaczego ściana nad drzwiami nie jest zamurowana?! W Polsce ta powierzchnia zostaje zabudowana, a tutaj wstawiają w to miejsce.. okna! Okno nad drzwiami, dacie wiarę? Moim zdaniem jest to najgłupszą rzeczą w tutejszym budownictwie. Wyobraźcie sobie, wracacie w nocy do domu i nie chcecie nikogo zbudzić, ale musicie zapalić światło, bo inaczej zabijecie się na stromych schodach. Promienie żarówki przedzierają się przez okienko do wszystkich pomieszczeń na piętrze przez co budzą domowników. Więc jeśli mieszkacie w Holandii i jesteście właścicielami normalnych drzwi powinniście się z nich bardzo cieszyć!


3. Okna
Kolejną sprawą są okna. W tutejszych domach, a przynajmniej w większości wbudowane są takie same okna jak te w moim. W pomieszczeniach typu kuchnia znajdują się okna na całą ścianę. Jednak są one podzielone na dwie części. Pierwsza, zazwyczaj ta większa, jest wbudowana na stałe. Nie da się jej otworzyć. Z kolei drugą część można otwierać, ale jej 'ruchy koordynacyjne' są ograniczone do otwierania i zamykania. Okna otwierają się na zewnątrz. Szerokość otwarcia reguluje się dzięki metalowej rączce z okrągłymi otworami. Nie ma możliwości uchylenia okna do góry. Ponadto, na każdym oknie znajdują się dwie klamki zamykane na klucz. Jedynym plusem do tego niepraktycznego wynalazku są wietrzniki zamieszczone nad szybą. Dzięki nim życie staje się odrobinę łatwiejsze.



4. Strome schody
Czym byłby Holenderski dom bez stromych schodów? Prawie każdy dom w Niderlandach ma minimalnie jedno piętro. Aby się na nie dostać trzeba wejść po schodach.. ale nie takich zwykłych schodach. Tutejsze schody można porównać do tych w Angielskich domach. Są wysokie, strome i małe. Niektóre z moich koleżanek nie mają na przykład poręczy. Wtedy to już naprawdę katastrofa. Na szczęście architekci moich czterech kątów kierowali się w stronę nowoczesnej wersji typowo Holenderskiego domu, dzięki czemu mam normalne schody z których da się normalnie korzystać.


5. Ogródki
Mimo, że Holandia jest dość małym krajem, do prawie każdego domu jest dołączony ogródek z dużym domkiem narzędziowym. Obszar przeciętnego ogródka to 40m2. Bez problemu zmieścimy w nim meble ogrodowe, trampolinę i huśtawkę (przynajmniej mi się udało). Moim zdaniem takie zagospodarowanie posiadłości za domem jest idealne dla mieszkańców miast, którzy chcieliby zaprosić znajomych i zorganizować grilla lub choć na chwilę przenieść w cichy zakątek na świeżym powietrzu.

A czy Wy mieliście kiedykolwiek okazję być w Holenderskim domu? Jeśli tak, to jakie rzeczy przykuły Waszą uwagę?

4 komentarze:

  1. Mnie osobiście bawi brak ogrodzenia przed holenderskimi domami, w Polsce jest to nie do wyobrażenia! Jeśli już znajduje się tam jakiś płotek to o wysokości 30cm, który można przeskoczyć na jednej nodze. �� Zabawne są również stojaki na rowery umieszczone na chodniku przed każdym domem, chociaż w Niderlandach to konieczność.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie maiłam okazji być w takim domu!
    Mnie też nie podobają się te okna w drzwiach.
    A co do chodów to też mam takie strome. :D
    love-inaczej-inna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie byłam jeszcze w Holandii, ale strasznie chciałabym tam pojechać i zobaczyć te drzwi haha! Każdy kraj ma swoją architekturę i przekonałam się o tym na podstawie Francji. Byłam na wymianie w regionie Dolina Loary i tam nie ma ani jednego domku z czerwonym dachem! To jest dla mnie dziwne, bo u nas większość domków jednorodzinnych ma takie :D

    http://minimalistyczny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Trafiłam tu po komentarzu z mojego bloga i z ciekawością przeczytałam ten post. Tak naprawdę o Holandii wiem bardzo niewiele, a już z pewnością nie miałam pojęcia o tych ciekawostkach :) Zdecydowanie najdziwniejsze są te drzwi z oknami :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń